Psycholog Warszawa Matki i córki rozwiązują konflikty 5/5
wszystko o psychologii, psychologia i życie, psychologia i rzeczywistość, psychologia i zdrowie

Forum psychologiczne dotyczące zagadnień psychologicznych i teorii oraz zaburzeń psychicznych, psychiatrii, pomocy psychologicznej i psychoterapii.


You are not connected. Please login or register

Matki i córki rozwiązują konflikty 5/5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Matki i córki rozwiązują konflikty 5/5 on Wto Kwi 06, 2010 3:24 am

A może można trochę zmienić siebie? Zrewidować swoje "warunki", trochę babci odpuścić?

Warto oszacować zyski i straty. Bo jak babcia dwa razy w tygodniu przekarmi wnuka, czy nie wyjdzie z nim do parku z obawy, że spadnie z drabinki, to nic złego się nie stanie. Ale jak ma się nim w ten sposób zajmować dzień w dzień po dziesięć godzin, to trudno przejść nad tym do porządku. Albo jak ma całkiem inną koncepcję wychowawczą niż mama i kwestionuje przy dziecku jej kompetencje. Trzeba wszystko starannie zważyć, pamiętając, że babcia może mieć wnukowi do zaofiarowania miłość, akceptację i dużo czasu. Może mu czytać bajki i snuć opowieści rodzinne, które dadzą dziecku poczucie zakorzenienia.

Model małej jednopokoleniowej rodziny ma szereg zalet, ale ma tę wadę, że dzieci czują się tak, jakby ich historia zaczynała się od rodziców, a przez to wiele tracą. Mogą nigdy nie usłyszeć historii pradziadka, nie poznać swoich kuzynów, z którymi mogłyby się nawzajem wspierać w trudnych chwilach w życiu. I jeszcze jedno - rozgałęziona wielopokoleniowa rodzina oswaja dziecko z naturalnymi fazami życia - starzeniem się, chorowaniem, umieraniem...

Powiedzmy, że między matką i córką wciąż dochodzi do konfliktów. Czy jest jakaś szansa, że te stosunki ulegną poprawie? Czy może tu pomóc szczera rozmowa?

Jeśli obydwie strony konflikt uwiera, to próba otwartej rozmowy może się powieść. Najlepiej umówić się na terenie neutralnym, np. w kawiarni, żeby żadna z kobiet nie była w pozycji uprzywilejowanej. Poza tym zmiana scenerii ułatwi wyrwanie się z utartych kolein wzajemnej relacji. Można zacząć np. tak: "Jest mi przykro, że nie możemy się porozumieć, spróbujmy się zastanowić, dlaczego. Mnie przeszkadza to, a mnie to...". Ważne, aby powiedzieć to tonem nieoskarżycielskim i w takiej formie, żeby było jak najmniej raniące, a zarazem wyrażało nasze uczucia. I starać się wczuć w to, co mówi druga strona, wejść w jej skórę. Ale jeżeli to się wydaje za trudne, to warto się spotkać z psychoterapeutą. Niekiedy niewiele trzeba, by stosunki uległy poprawie. Jeśli na przykład obie kobiety uświadomią sobie, że powielają pewne wzorce, przekazywane w rodzinie od pokoleń, i że żadna nie jest "winna", to doznają wielkiej ulgi i wyrywają się z zaklętego kręgu żalu, złości, poczucia krzywdy. A wtedy otwiera się przestrzeń na bliskość i przyjaźń.
dr Barbara Józefik psychoterapeutka, adiunkt w Collegium Medicum UJ,wykładowca w Szkole Wyższejim. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie.
za:dziecko.pl

Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach