Psycholog Warszawa Matki i córki rozwiązują konflikty 3/5
wszystko o psychologii, psychologia i życie, psychologia i rzeczywistość, psychologia i zdrowie

Forum psychologiczne dotyczące zagadnień psychologicznych i teorii oraz zaburzeń psychicznych, psychiatrii, pomocy psychologicznej i psychoterapii.


You are not connected. Please login or register

Matki i córki rozwiązują konflikty 3/5

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Matki i córki rozwiązują konflikty 3/5 on Wto Kwi 06, 2010 3:23 am

Czasem jednak przyjście na świat dziecka stanowi przełom w nie najlepszych dotąd stosunkach między matką i córką. Jak to się dzieje?

Spójrzmy na to najpierw od strony córki - jeśli nosi w sobie wiele żalu, pretensji, to nieraz fakt, że sama została matką, sprawia, że zaczyna inaczej patrzeć na swoją. Może sobie np. uświadomić, że jej matka była bardzo młoda albo miała szczególnie trudną sytuację, bo mąż ją porzucił, bo brakowało jej oparcia w rodzinie, bo może sama wcześnie straciła matkę. W terapii często dochodzi się do punktu, w którym córka dostrzega, że matka dawała tyle, ile mogła, bazując na swoich zasobach emocjonalnych, na bliskich (jeśli ich miała) i wyobrażeniu roli matki, które także było pochodną jej doświadczeń życiowych.

A patrząc od strony matki - kiedy widzi córkę w tej fazie życia, w jakiej sama przeżywała trudności, to może to w niej uruchomić dawne poczucie żalu, krzywdy i lęku związane z macierzyństwem albo przeciwnie - może przeżyć ten okres jakby jeszcze raz, ale już bez tego całego balastu, bo teraz nie ciąży na niej odpowiedzialność, teraz to może być sama radość z uczestniczenia w wychowywaniu dziecka.

I ta radość zaczyna promieniować także na córkę?

Tak, a poza tym matka zaczyna córkę doceniać i widzi też, że jej własny trud wychowawczy, jej wyrzeczenia nie poszły na marne. Więc czuje dla córki podziw i wdzięczność i sama siebie docenia jako matkę.

To wszystko otwiera nowy etap w ich stosunkach.

A jak może wyglądać mniej optymistyczny scenariusz?

Urodzenie dziecka może ożywić bolesne doświadczania z własnego dzieciństwa. Jeżeli córka ma nie najlepsze wspomnienia z tego okresu, to ożywa wyobrażenie macierzyństwa jako czegoś niesłychanie trudnego. Ten mechanizm często tkwi u podłoża depresji poporodowej, której istotą jest lęk przed trudami macierzyństwa i wynikająca stąd niemożność cieszenia się dzieckiem. Bo córka, będąc dzieckiem, miała poczucie, że jest dla swojej matki ciężarem. Bo urodziła się nie w porę, uniemożliwiła matce karierę, ograniczyła jej swobodę. I matka podświadomie na nią kierowała swoją złość. Albo, czując się niepewnie w swojej roli, nie dowierzając sobie jako matce, nadmiernie ją ochraniała i kontrolowała przed groźnym, jak jej się zdawało, światem. I ten lęk zaszczepiła córce.

Ale nie jesteśmy całkowicie zdeterminowani przez swoją przeszłość i choć pewne scenariusze lubią się powtarzać, zawsze jest miejsce na zmiany, bo każdy układ rodzinny jest inny, każda relacja między matką, dzieckiem i ojcem jest niepowtarzalna.
Skoro mówimy o ojcu - dziś coraz częściej asystuje przy narodzinach swojego dziecka. A co Pani sądzi o rodzeniu nie z mężem, lecz z mamą?

Są mężczyźni, którzy odczuwają silną presję z zewnętrz, by uczestniczyć w porodzie, a naprawdę wcale tego nie chcą. I jeśli córka wie, że mąż czułby się zagubiony w tej sytuacji, i chciałaby, aby towarzyszyła jej matka, to czemu nie? Pod warunkiem, że rzeczywiście życzy sobie obecności matki. Takie zaproszenie matki do wspólnego porodu jest wyrazem ogromnego do niej zaufania. Córka komunikuje jej tym samym, jak dalece matka jest dla niej oparciem. Kilka moich koleżanek towarzyszyło swoim córkom i było to dla nich głębokie egzystencjalne przeżycie, które bardzo je z córkami zbliżyło.

Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach