Psycholog Warszawa Psychoanaliza cz.7
wszystko o psychologii, psychologia i życie, psychologia i rzeczywistość, psychologia i zdrowie

Forum psychologiczne dotyczące zagadnień psychologicznych i teorii oraz zaburzeń psychicznych, psychiatrii, pomocy psychologicznej i psychoterapii.


You are not connected. Please login or register

Psychoanaliza cz.7

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

1 Psychoanaliza cz.7 on Wto Kwi 06, 2010 3:29 am

swój własny ładunek energetyczny (przypuszczalnie zresztą dużo mniejszy niż
pragnienie, o którym jest), wyładowania, które zostaną wskutek terapii
umożliwione, dotyczyć będą nie pragnienia (nadal tkwiącego w nieświadomości),
ale przekonania o tym pragnieniu! Nie sposób więc w tych terminach pojąć jak
psychoterapia w ogóle mogłaby osiągnąć cel założony przez Freuda.
O tym, że jest to w istocie forma problemu z kartezjańskim ujęciem
umysłu przekonać się można uświadamiając sobie, iż kwestią podstawową jest tu
przepaść pomiędzy tym, co wewnętrzne (nieświadomą ideą) a tym, co zewnętrzne
(sugestią psychoterapeuty). To, co zewnętrzne nigdy nie dosięgnie tego, co
wewnętrzne – zawsze zostanie o poziom za wysoko. Aby rozwiązać te trudności
trzeba się uciec do innego rozumienia umysłu, takiego mianowicie, gdzie
zarzucony jest zasadniczy podział na wnętrze i zewnętrze. W istocie rzeczy jest to
właśnie cecha paradygmatu niekartezjańskiego. – Umysł nie jest już rozumiany
jako to, co wewnętrzne – jest po prostu przyjętą przez jednostkę konstrukcją
teoretyczną.
Przyjmijmy więc, w duchu niekartezjańskim, że nasz umysł to autokoncepcja
pozwalająca nam wyjaśniać nasze własne zachowania. Przyjmijmy też,
iż choroba psychiczna polega na nieumiejętności wyjaśnienia pewnej grupy
naszych zachowań w terminach tejże auto-koncepcji. Celem psychoterapii
natomiast jest naprawienie owej luki w systemie wyjaśnień. W tym ujęciu,
psychoterapia jest możliwa gdyż możliwym jest to byśmy przyjęli wyjaśnienia
naszych zachowań oferowane nam przez innych – konstrukcje teoretyczne są
wszakże bytami publicznymi, które mogą być przyjmowane przez dowolne
jednostki.
Oczywiście, to, że w niekartezjańskim rozumieniu, psychoterapia jest w
ogóle możliwa nie znaczy, że musi ona być skuteczna. Nie znaczy to też, że
uzyskać można jej głębsze zrozumienie. Jednakże już przy tych bardzo skąpych
założeniach można naświetlić zadziwiająco wiele cech terapii psychoanalitycznej.
Łatwo np. zrozumieć skąd się bierze opór pacjentów wobec treści sugerowanych
przez psychoanalityka apelując do powszechnej cechy konserwatyzmu
myślowego (nikt nie lubi zarzucać swych przez wiele lat hołubionych przekonań).
Proces psychoanalizy jest tak długotrwały ze względu na to, że tak wiele czasu
potrzeba by pacjent nauczył się nowej teorii i wyjaśnień swego zachowania przez
nią oferowanych. Proces usuwania mechanizmów tłumiących jest po prostu
dalszym uczeniem pacjenta jak wyjaśniać jego zachowania w nowych
kategoriach. Odreagowanie – mające być rzekomo oznaką tego, iż psychoanalityk
skutecznie odkrył nieświadome podłoże schorzenia – to nic innego jak ogromna
radość ze zdanego egzaminu końcowego po wieloletnich zmaganiach, albo też –
jeśli pacjent przyczyni się twórczo do wyjaśnienia jakiegoś elementu swego
repertuaru zachowań – jak radość naukowca z odkrycia naukowego.

Zobacz profil autora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach